Syndrom sztokholmski jest to stan fizyczny, który występuje najczęściej u osób porwanych, więzionych, a także w niepoprawnej relacji partnerskiej. Dotyka on ofiar, i polega on na odczuwaniu sympatii do sprawcy czy osoby przez którą cierpimy.

Syndrom sztokholmski – czym jest i jakie są jego przyczyny?

Określenie „syndrom sztokholmski” pierwszy raz zostało użyte przez szwedzkiego kryminologa i psychologa Nilsa Bejerota. Syndrom sztokholmski diagnozowany jest u osób, które doświadczyły dużego strachu oraz stresu.  Najczęściej dotyka osób gwałconych, porwanych, więzionych, bitych, torturowanych, jednak zdarza się również diagnozowanie tej choroby u osób w bliskich relacjach partnerskich. W przypadku relacji partnerskich, powodem jest poniżanie zastraszanie czy duża dominacja jednego z partnerów.  Syndrom kata i ofiary – tak określa się syndrom stokholmski, pojawia się gdy ofiara:

  • Odczuwa zagrożenie życia
  • Zdaje sobie sprawę z braku możliwości ucieczki czy wezwania pomocy
  • Jest długotrwale izolowana i nie bierze udziału w życiu codziennym
  • Bywa bita, gwałcona, czy okaleczana
  • Nawiąże „pozytywny” kontakt z oprawcą
  • Zauważy życzliwość i poczucie bezsilności oprawcy
  • Widzi jedynie perspektywę sprawcy

Podczas silnego stresu oraz emocji, ofiara ma poczucie zagrożenia, i nie radzi sobie z presją. W przypływie tak różnych i wielkich uczuć i emocji, najczęściej ofiara spełnia oczekiwania sprawcy w obawie o swoje życie. Kilka miłych gestów czy uczynków ze strony sprawcy, może doprowadzić taką osobę do odczuwania sympatii, a następnie do „niezdrowego” uzależnienia.  Podporządkowanie się sprawcy, pomagają zapewnić uczucie spokoju, być może nawet bezpieczeństwa. Właśnie wtedy pojawia się tak zwany okres wdzięczności i przywiązania do sprawcy czyli syndrom sztokholmski.

Toksyczny związek a syndrom sztokholmski

Relacje między partnerskie bywają różne, dlatego zdarzają się przypadki ofiar, które nie zdają sobie sprawy że żyją w toksycznym związku. Zazwyczaj partner/partnerka próbuje całkowicie kontrolować życie drugiej osoby, izoluje ją od znajomych, zarządza jej czasem wolnym, kontroluje, poniża, wpływa na niską samoocenę, a nawet dopuszcza się przemocy fizycznej i psychicznej. Bardzo często ofiara jest również izolowana od rodziny, a każde jej wyjście nawet do lekarz bywa kontrolowane.

Oczywiście w tej sytuacji sprawca również czasami wykazuje czułość, dobroć czy zainteresowanie, jednak są to zachowania chwilowe, najczęściej do momentu ujawnienia przez ofiarę prawdy lub zagrożenia odejściem. Dotyczy to także sytuacji w której ofiara daje kolejne szanse na zmianę zachowania, czy spełnienie obietnic. Co sprawia że ofiara trwa w takiej sytuacji? Wyróżniamy kilka czynników- mechanizmów, które mogą mieć wpływ na trwanie w takiej sytuacji. Zaliczamy do nich mechanizm:

  • Psychiczny – utrzymanie związku bez względu na konsekwencje.  Obawa że całe zaangażowanie w związek przyniesie straty.
  • Lęku – obawa przed rozstaniem. Ofiara boi się zostać sama, czuje się nieporadna i boi się samotności
  • Sytuacyjny – ofiara uważa że pozostanie w związku jest lepszym wyjściem.
  • Bezradności – ofiara poddaje się całkowicie, nie próbuje walczyć o swoje życie, uważa że „tak musi być jak jest”

Syndrom sztokholmski i jego etapy

Dla większości z nas, pozytywna relacja sprawcy i ofiary, czy wręcz bronienie takiej osoby przed karą jest niepojęta. Jednak warto tutaj szczególnie zwrócić uwagę, na emocjonalne związanie, które wynikało z obawy o życie. W takich sytuacjach człowiek nie potrafi myśleć i zachowywać się racjonalnie, dlatego też ofiara nie zauważa stopniowego „przywiązania” do sprawcy.  Ofiara zaczyna uzależniać się od oprawcy, i takie zachowanie dzieli się na etapy:

  • Faza I – ofiara jest zdezorientowana, boi się sprawcy i jego złych zamiarów
  • Faza II – ofiara pomału zaczyna rozumieć co się stało
  • Faza III – następuje przypływ złych myśli, emocji, frustracji i bezradności.
  • Faza IV – dochodzi do zaakceptowania sytuacji i okoliczności, ofiara stara się porozumieć ze sprawcą i  uzyskać pozytywne relacje, zaczyna był miła i uległa.

Syndrom sztokholmski jest pewnego rodzaju walką o przetrwanie i życie. Z upływem czasu ofiara stara się lepiej poznać sprawcę, jeżeli sprawca na to pozwala ofiara zaczyna dostrzegać w nim swojego sojusznika czy przyjaciela.

Jak rozpoznać syndrom sztokholmski?

Syndrom sztokholmski objawia się w bardzo charakterystyczny sposób. Objawy jakie można zauważyć o osoby chorej to:

  • brak poczucia krzywdzenia przez sprawcę
  • tłumaczenie każdej sytuacji – np. bije bo zasłużyłam/zasłużyłem
  • usprawiedliwia złe zachowanie oprawcy
  • nie chce zakończyć toksycznej relacji
  • szybko się denerwuje podczas rozmowy które dotyczy oprawcy
  • bagatelizuje swoją krzywdę
  • jest przywiązana do kata
  • nie chce pomocy
  • nie wierzy w winę oprawcy
  • mówi jak oprawca – zmienia poglądy

Jak wygląda leczenie?

Aby pomóc osobie u której podejrzewa się syndrom sztokholmski, należy skontaktować się z psychiatrą bądź psychologiem. Leczenie takiej osoby bywa bardzo trudne, długotrwałe, i nie może wywierać presji czy poczucia niewłaściwego zachowania.  Cierpliwość, zrozumienie i wybaczenie są bardzo ważne w przypadku rodziny. Bardzo ważną kwestia jest również delikatne tłumaczenie, spokojna rozmowa, nie należy na siłę tłumaczyć że postępowanie ofiary jest złe, ponieważ może to przynieść odwrotne skutki. Oprócz pomocy psychiatry lub psychologa, osoba cierpiąca na syndrom sztokholmski powinna otrzymać pomoc farmakologiczną. Ważna jest także pomoc rodziny, a konkretnie  pomoc w przywróceniu poczucia własnej wartości, podniesieniu samooceny, zapewnienie towarzystwa aby zapobiec osamotnieniu.

Presja, potępienie czy zmuszanie do odizolowania od sprawcy nie pomoże. Syndrom sztokholmski może pojawić się zarówno podczas nieprzyjemnego zdarzenia, ale może wystąpić również w późniejszym czasie. Nie wolno nam oceniać zachowania takiej osoby, a tym bardziej negować jej zachowań. Jest to choroba związana z poczuciem strachu, lęku, bezsilności i troski o własne życie. Nikt nie wie, co my byśmy w takiej sytuacji zrobili aby ratować swoje życie, i jak by się to odbiło na naszej psychice.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *